Agnes May Life

Blog z nutą inspiracji, dobrego smaku i zdrowego jedzenia
DZIEŃ JAK CO DZIEŃ

Wierzysz w Świętego Mikołaja, czy nie wierzysz?

Każde dziecko wie, że Boże Narodzenie to również, a może przede wszystkim prezenty. Myślę nawet, że to prezenty są najbardziej ulubioną częścią tego magicznego czasu. Gość w czerwonym płaszczu, z wielkim brzuchem i worem pełnym prezentów jest najbardziej wyczekiwaną osobą podczas wigilijnej kolacji. Tak było, kiedy byłaś dzieckiem. A teraz z perspektywy czasu? Wierzysz w Świętego Mikołaja?

Ja wierzę. Dlaczego? Myślę, że to bardzo fajna i przyjemna tradycja. I szkoda byłoby, aby zrezygnować z magii. Tym bardziej, że takich magicznych chwil nie ma dużo w naszym życiu. Poza tym miło jest wierzyć, że będą działy się cuda. A ten przemiły facet zwyczajnie budzi ciepłe emocje.

 

 

JA

Będąc małą dziewczynką, uwielbiałam święta u babci. Ta atmosfera, choinka, pod którą była cała góra prezentów, rozmowy, krzątanie się w kuchni… I tu nie przychodził Święty Mikołaj, ale Aniołek. Nie miało to jednak żadnej różnicy. Wtedy prezenty były bardziej skromne niż obecnie. Ale na pewno, nie były gorsze. Wszystko cieszyło równie mocno. Bardziej doceniało się cokolwiek niż teraz. Obecnie w sklepach jest wszystko, a prezenty dla dzieci zależą od naszej fantazji i zasobności portfela.

 

MOJE DZIECI

Kiedy moje dzieci były małe, pisząc list do Świętego Mikołaja robiliśmy ciasteczka. Kiedy listy czekały w nocy pod poduszką na swojego adresata, na stoliku leżały ciasteczka na kolorowym talerzyku i kubek mleka dla reniferów. I uwierzysz, że następnego dnia rano, listów nie było, ciasteczka były zjedzone, a mleko wypite?  Radość dzieci bezcenna…. Kiedyś, gdzieś w jakiejś gazecie przeczytałam właśnie o pieczeniu ciastek, mleku w kubku. Bardzo mi się to spodobało i postanowiłam wprowadzić to do mojej rodziny. To był bardzo dobry pomysł. Mam nadzieję, że kiedyś będą miło wspominały ten fakt.

 

 

Kiedy przyszedł czas prawdy o Świętym Mikołaju, nie chciałam, aby cała ta urocza tradycja, stała się zwykłym pisaniem listy życzeń. Gdzieś tam po cichu, niezupełnie w prost, przyznawałam, jak wygląda prawda. Nie chciałam, żeby moje dzieci przed rówieśnikami wyszły na takie, co „jeszcze wierzą w Świętego Mikołaja, choć są tacy duzi”. Nie chciałam, żeby stały się obiektem do wyśmiewania. Jednocześnie jednak podkreślałam mocno, że jak nie będą wierzyły w Mikołaja, to do nich nie przyjdzie. Bo ja prezentów nie kupuję. Pytałam przy tym: To jak? Wierzysz w Mikołaja, czy nie wierzysz? Twój wybór… Jeśli wierzysz w Świętego Mikołaja, to napewno do ciebie przyjdzie. jak nie wierzysz, to nie przyjdzie. To co? Wierzysz? 

Było przy tym dużo śmiechu. Przekomarzaliśmy się i było bardzo wesoło.

 

DZIŚ

Dziś moje dzieci są już większe. Czy coś się zmieniło? Tak, i to dużo. Teraz listy piszemy wszyscy. Nie tylko dzieci. W sumie, to one wprowadziły pisanie listów przez nas. Dzięki temu wszyscy dokładnie wiemy, co chcielibyśmy znaleźć pod choinką. Nie pieczemy już ciastek i nie nalewam mleka do kubka.  Ale wszyscy wierzymy w tego faceta w czerwonym płaszczu, który ma tyle do zaoferowania w swoim wielkim worze.

Najważniejsze, to cieszyć się chwilą. I wierzyć. W magię. W św. Mikołaja.  W dobry czas.

 

 

Zauważ, że pisząc ten teks, ani razu nie padły ode mnie słowa o tym, że Mikołaj, Gwiazdor, Aniołek czy Dziadek Mróz nie istnieje, bo tak nie uważam! Wierzę w nich wszystkich i z każdym dniem coraz bardziej niecierpliwie myślę o zbliżających się świętach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

shares