Był czas, kiedy nie wiedziałam co ze sobą zrobić i jak sobie pomóc. Szukałam sposobów i rozwiązań, aby odzyskać spokój i sprawczość w swoim życiu. Pragnęłam też poczuć się u siebie – jakkolwiek to znaczy. Długo, o wiele za długo byłam w fazie walki, przetrwania, chowałam się. Miałam tego już dość takiego życia. Pragnęłam, aby ten etap zakończył się wreszcie, a moje życie by stało się przyjemne i lekkie.
Znalazłam rozwiązania, które przyniosły efekty szybciej niż się spodziewałam. A właściwie, efekty przyszły same, bo nawet ich nie zauważyłam.
Po zmianie nawyków, jak zaczynałam dzień, medytacje, po praktykę wdzięczności, zaczęłam szukać słów mocy. Chociaż nie, one same mnie znalazły – tak po prostu. Przyszły, zarezonowały ze mną i już zostały. Oczywiście one się zmieniają, bo i ja się zmieniam. Moja słowa mocy, są jak afirmacje dla kobiet. Afirmacje na odwagę i pewność siebie. Są o tym, jak odzyskać sprawczość i radość z życia.
Jesteś ciekawa moich słów mocy i magnetyzmu słów, jakie wprowadziłam do swojego codziennego słownika?
Jak odnalazłam swoje koło ratunkowe?
Daj szansę każdemu dniu stać się najpiękniejszym dniem w całym Twoim życiu
Używałam tego zdania, by uwierzyć i zacząć robić coś inaczej niż do tej pory. Choćby tylko powtarzać, przypominać sobie to jedno zdanie. To już było coś dla mnie, choć wydawałoby się, że to nic takiego. To było moje pierwsze koło ratunkowe. Ono pozwoliło mi się zatrzymać w galimatiasie codzienności i odnaleźć kolejne puzzle mojego wsparcia. To był taki punkt zaczepienia, którego w tamtym czasie, tak bardzo potrzebowałam. O 5 nawykach, które zmieniły moje życie, przeczytasz TUTAJ

Moje słowa mocy: Jak przeprogramować swój słownik?
Kocham siebie i jestem doskonała
Wiele razy powtarzałam na głos to zdanie. Wtedy biegałam, a wypowiadanie tego zdania, odpalało we mnie ogrom energii miłości. Do siebie, do innych, do świata. I sama mówiła, że nie dość, że kocham siebie, to jeszcze jestem doskonała! Czy to nie cudowne!? Tak, to jest cholernie cudowne. I daje takiego kopa! Zastrzyk radości, miłości i otwartości na całe dobro i obfitość Wszechświata. Uśmiechało się całe moje ciało. Dokładnie tak to czułam. Dokładnie tak.
Jestem gotowa i otwarta na całe dobro i obfitość Wszechświata
Poczuj to… Rozłóż ręce do nieba i wypowiedz na głos. A zobaczysz co sie stanie. Ja uśmiecham się na samą myśl, a energia miłości przepływa przez całe moje ciało. To jest magia i magnetyzm słów. Nie myśl, że powtórzenie tego raz czy dwa, zmieni całe Twoje życie w jednej chwili. Nie. Nie zmieni. Ale za każdym razem, gdy będziesz je powtarzała, będziesz coraz bardziej gotowa uwierzyć, stać się, być, by zacząć w końcu żyć inaczej. Tak, jak pragniesz. Tylko się nie zatrzymuj. Wytrwaj dokładnie tyle, ile będzie trzeba.
Jeśli o czymś zdecydujesz, zrób to!
Mój słomiany zapał, pokonał mnie w niejednym projekcie, działaniu. Nie raz, nie dwa potem żałowałam i obwiniałam się, że znowu się poddałam. Aż przyszedł dzień, kiedy powiedziałam dość! Zbyt dużo zaczęłam tracić. A najgorsze to, że czułam się z tym coraz bardziej fatalnie. Dość! I przyszło do mnie to jedno mocne zdanie. Napisałam je na kartce i powiesiłam przy biurku. Zawsze w chwili, kiedy czułam, że słomiany zapał chce mnie znowu pokonać, patrzyłam na napis, powtarzałam go w myślach i nie poddawałam się. Dzięki temu, dziś robię to, co robię. To był czas gdy zaczynałam swoją ścieżkę rozwoju. Dopiero stawiałam pierwsze kroki.
Wdycham odwagę, wydycham lęk
To było moje drugie zdanie mocy. Magnetyzm słów wydawałoby się tak niepozornych, a dających ogromną siłę i odwagę do działania. Tam, gdzie był lęk, pojawiała się odwaga. To nie znaczy, że już nigdy nie czułam lęku. Nie. To znaczy, że gdy pojawiał się lęk, zamieniałam go w odwagę. Brałam głęboki wdech – powtarzałam w myślach: wdycham odwagę. Gdy robiłam długi wydech – powtarzałam: wydycham lęk. Ciało od razu puszczało napięcie, a ja wchodziłam w swoją odwagę i działałam, szłam dalej.
Wiesz, że lęk może być Twoim uzależnieniem? TUTAJ przeczytasz więcej na ten temat.
Uznaję siebie całkowicie
Pojechałam na mój pierwszy kurs certyfikowany – nauczyciela jogi kundalini. Tam, podczas kręgu kobiet, zdałam sobie sprawę, że nie uznaję siebie. Nie uznaję, nie akceptuję siebie takiej, jaka jestem. Z tym wszystkim przez co przeszłam, kim się stała, co straciłam, ale i co zyskałam. To była długa droga żeby zaakceptować siebie. Na tym etapie, nie potrzebowałam już wzmacniać odwagi, bo ją już miałam. Potrzebowałam zobaczyć siebie prawdziwą, bez masek i iluzji. Słabą i silną. W cieniu i w świetle. Autentyczną. Dałam radę. Teraz, kiedy to piszę w tle leci piosenka Tiny Turner The Best. Tak, jestem The Best. Dziś uznaję siebie dokładnie taką, jaka jestem. Niczego mi nie brakuje. Jestem kompletna, dokładnie taka i kocham siebie. Tak, to była długa droga, ale warta tego, co dziś do siebie czuję. Akceptacja siebie, to droga do zmiany.
Jestem nie do zatrzymania: Kiedy ciało boi się sukcesu
Potykałam się i podnosiłam. Ale wiesz co było najbardziej zamrożone we mnie? To, że nie wierzyłam tak na 1400% w siebie i w to, co robię. Sama dziś w to nie wierzę. Ale to prawda najprawdziwsza. Moje klientki wychodziły z sesji, z warsztatów piękne, mocne, odważne, gotowe by przyjmować i żyć pełnią życia. A ja, tkwiłam w jakimś punkcie, z którego nie potrafiłam się odbić. Potykałam się o własne nogi. Wiedziałam, że odwagi mam tyle, że mogłabym się nią dzielić. Działałam, ale cały czas nie mogłam odbić się od dna. Nie chodziło o odwagę, ani o wytrwałość. Chodziło o moje ciało, które nie czuło się bezpieczne z sukcesem. Potrzebowałam je nauczyć, że nie musi z niczego rezygnować, bo może mieć wszystko jednocześnie, i miłość, i pieniądze, i być bezpieczne. ( O tym, jak odbudować związek ze swoim ciałem, przeczytasz TUTAJ)
Powtarzałam tak długo te słowa słowa, aż coś puściło. I w końcu poczułam lekkość, zgodę, moc. Ty też jesteś nie do zatrzymania, musisz tylko w to uwierzyć.
O tym, jak ruszyć do przodu, pisałam też TUTAJ i gdzie jest to lepsze życie, przeczytasz TUTAJ

Przez wszystko, co robię płynie miłość
Znam się na intencjach i sama z nich korzystam. Ale był jeden obszar, w którym nie potrafiłam się odnaleźć – biznes. Wiedziałam i czułam całym ciałem, że podczas sesji, warsztatów, kręgów kobiet, energia miłość po prostu przepływa przeze mnie. A efekty moich klientek, mówiły same za siebie. Była jednak we mnie jakaś pustka, która nie mogła się napełnić. Zrobiłam wtedy – zupełnie intuicyjnie, rytuał z lustrem. To, co przyszło potem, było niewiarygodne. Zrozumiałam, że moja dusza zaciągnęła względem siebie dług, który musiałam spłacić. A właściwie, przyjąć go. Bo tak naprawdę, dał mi on ogromną siłę, moc i zrozumienie:
Nikt nie zgasi Twojego światła.
Wszystko zaczęło się zmieniać, bo ja się zaczęłam zmieniać.
Zbyt często niepotrzebnie czekasz…
Często czekasz, aż coś się samo wydarzy i się zmieni. Muszę Cię rozczarować… Nie stanie się tak.
Jeśli będziesz czekać na zmianę, zmiana zajmie Ci dokładnie tyle czasu, ile będziesz na nią czekać – AgnesMayLife
Wiesz, świat wokół nas jest taki sam dla wszystkich. Ale to, jak go interpretujemy i w co wybieramy wchodzimy, co wybieramy tworzyć, jest już naszym wyborem.
Większość z moich słów mocy jest intencjami do olejków, jakie tworzę. Ich energia płynie nie tylko przez słowa, ale i zapach, skórę, dotyk. Każdy zmysł zanurza się w energii olejków z intencją, by wesprzeć Cię w zmianie na jaką jesteś gotowa. Kocham to, co robię i nie potrafię znaleźć słów wdzięczności, że moja praca jest moją pasją. Niech więc ta wdzięczność wybrzmiewa w każdym słowie, jakie dziś tu czytasz. Niech energia miłości płynie prosto do Twojego serca…
Tak moja droga słowa mają moc. Są słowa mocy, i słowa, które zamiast Cię unosić, będą Cię kurczyć. Ale to Ty je wybierasz i nadajesz im znaczenie. Możesz powiedzieć…
Co jeśli nie dam rady?
A co jeśli poleciesz?
Zapraszam Cię do magicznego świata olejków z intencją!TUTAJ
